Siedzę i piszę.
Myślę i czuję.
Piękne dni...
...słoneczne
...pochmurne
...deszczowe
Co należy uczyć, by poczuć się szczęśliwym?
Czy jest na to jakiś przepis?
Uważam..
Radość z życia, przereklamowany slogan.
Czuć się spełnionym, to jakiś warunek?
Moment szczęścia, przychodzi nagle,
nie spodziewamy się tego,
jednak odchodzi jeszcze szybciej.
Czy da się go zatrzymać?
Co należy zrobić?
Te stany, przychodzą wieczorami.
Te myśli, gromadzące się w głowie.
Te chwile, które nie nastąpią.
A.
11 wrz 2015
13 sie 2015
List do P.
Nie wiem od jakich słów zacząć,
aby wyrazić moją niechęć do Ciebie.
Byłeś dla mnie wszystkim,
pierwsza myślą kiedy się budziłam,
ostatnią kiedy kładłam się spać.
Wypełniałeś każdą sekundę mojego życia.
Co mi teraz pozostało??
NIC.
W jednym momencie, zabrałeś mi wszystko.
Zapomniałeś o każdej chwili, spędzonej razem.
Wymazałeś z pamięci te dobre momenty,
pamiętasz tylko to, co było złe.
Masz rację, błądziłam,
ale każdy zasługuje na drugą szansę.
Mija rok...
Pamiętasz?
Nie pamiętasz..
Nie chcesz pamiętać o chwilach,
w których łapaliśmy razem szczęście.
Tak po prostu.
Nie umiem, nie chcę, nie potrafię...
Każdy dzień jest taki sam,
szary i bezsensowny.
Gdzie mam znaleźć teraz szczęście?
Odpowiesz mi?
NIE.
Zastanawiam się, jak złą osobą musiałam być,
w poprzednim życiu, by teraz zbierać żniwo porażek,
Ciągle słysząc to sam, od ludzi którzy mnie otaczają.
Niedowartościowana, zagubiona, odrzucona,
tak się teraz czuję i każdego dnia gdy odszedłeś.
Wypełniają mnie te momenty, gdy mówiłeś,
że zawsze będziesz przy mnie,
że nigdy mnie nie opuścisz,
że zawszę mogę na Ciebie liczyć.
Teraz powiedz mi, gdzie jesteś?
Jesteś szczęśliwy?
Cieszę się.
Jednak mam nadzieję, że kiedyś poczujesz się tak,
jak ja teraz.
Nie umiem żyć normalnie.
Cały czas żyję przeszłością, nikt nie jest taki jak Ty.
Nikt nie jest na tyle doskonały, aby dorównać Tobie.
Wiesz co ze mną zrobiłeś?
Nie wiesz, bo skąd możesz to wiedzieć.
Próbowałam.
Poddałam się.
Nie warto walczyć.
Mam w sobie tyle bólu, że nawet nie umiem tego opisać.
Czuję taką złość do Ciebie,
a jednocześnie nie umiem Cię zapomnieć.
Dlaczego tak się dzieje?
Dlaczego nie mogłeś być jednym z wielu?
Dla mnie, byłeś tym jedynym.
Mam nadzieję że chociaż z tego zdajesz sobie sprawę.
Mijamy się na ulicy, nie znamy się.
Nie potrafię spojrzeć Ci w oczy, opuszczam głowę.
A Ty umiesz?
Chciałabym żebyś powiedział mi prosto w twarz,
że jestem dla Ciebie nikim, może to by pomogło.
Odważyłbyś się?
A.
aby wyrazić moją niechęć do Ciebie.
Byłeś dla mnie wszystkim,
pierwsza myślą kiedy się budziłam,
ostatnią kiedy kładłam się spać.
Wypełniałeś każdą sekundę mojego życia.
Co mi teraz pozostało??
NIC.
W jednym momencie, zabrałeś mi wszystko.
Zapomniałeś o każdej chwili, spędzonej razem.
Wymazałeś z pamięci te dobre momenty,
pamiętasz tylko to, co było złe.
Masz rację, błądziłam,
ale każdy zasługuje na drugą szansę.
Mija rok...
Pamiętasz?
Nie pamiętasz..
Nie chcesz pamiętać o chwilach,
w których łapaliśmy razem szczęście.
Tak po prostu.
Nie umiem, nie chcę, nie potrafię...
Każdy dzień jest taki sam,
szary i bezsensowny.
Gdzie mam znaleźć teraz szczęście?
Odpowiesz mi?
NIE.
Zastanawiam się, jak złą osobą musiałam być,
w poprzednim życiu, by teraz zbierać żniwo porażek,
Ciągle słysząc to sam, od ludzi którzy mnie otaczają.
Niedowartościowana, zagubiona, odrzucona,
tak się teraz czuję i każdego dnia gdy odszedłeś.
Wypełniają mnie te momenty, gdy mówiłeś,
że zawsze będziesz przy mnie,
że nigdy mnie nie opuścisz,
że zawszę mogę na Ciebie liczyć.
Teraz powiedz mi, gdzie jesteś?
Jesteś szczęśliwy?
Cieszę się.
Jednak mam nadzieję, że kiedyś poczujesz się tak,
jak ja teraz.
Nie umiem żyć normalnie.
Cały czas żyję przeszłością, nikt nie jest taki jak Ty.
Nikt nie jest na tyle doskonały, aby dorównać Tobie.
Wiesz co ze mną zrobiłeś?
Nie wiesz, bo skąd możesz to wiedzieć.
Próbowałam.
Poddałam się.
Nie warto walczyć.
Mam w sobie tyle bólu, że nawet nie umiem tego opisać.
Czuję taką złość do Ciebie,
a jednocześnie nie umiem Cię zapomnieć.
Dlaczego tak się dzieje?
Dlaczego nie mogłeś być jednym z wielu?
Dla mnie, byłeś tym jedynym.
Mam nadzieję że chociaż z tego zdajesz sobie sprawę.
Mijamy się na ulicy, nie znamy się.
Nie potrafię spojrzeć Ci w oczy, opuszczam głowę.
A Ty umiesz?
Chciałabym żebyś powiedział mi prosto w twarz,
że jestem dla Ciebie nikim, może to by pomogło.
Odważyłbyś się?
A.
23 lip 2015
Krótka historia....
Siedząc w ciemnym pokoju, myślę...
Zastanawiam się nad tym, co było kiedyś...
Dlaczego moje decyzję były takie a nie inne...
Co by się stało jakbym wybrała inną drogę...
Na tak wiele pytań nie znam odpowiedzi...
Wybrałam..
Co mną kierowało?
Czy decyzję dawnych lat, muszą wracać?
Czy do końca życia będę odczuwać ich piętno?
Czy zawsze będę żałować?
Dlaczego?
Niewyjaśnione...
Po chwili namysłu dochodzę do wniosku...
Gdybym wtedy poszła w innym kierunku,
czy moje życie byłoby lepsze?
Jak wiele ludzi nie poznałabym?
Jak wiele mnie to nauczyło..
Ale to przykre...
Teraz wiem, że człowiek młody,
to człowiek głupi...
Z tego miejsca, pragnę przeprosić tych,
których kiedyś zraniłam...
PRZEPRASZAM
Minęło tyle lat, tyle czasu...
Tyle innych osób poznałam,
a może nawet nie chciałam...
Każdego dnia, odczuwam karę za to zło,
które kiedyś wyrządziłam...
Tak.. wierzę w karmę,
dopadła mnie...
i męczy już wiele lat...
Czy kiedyś odkupię swe winy?
Czy będę mogła poczuć się szczęśliwa??
Pytam....
A.
Zastanawiam się nad tym, co było kiedyś...
Dlaczego moje decyzję były takie a nie inne...
Co by się stało jakbym wybrała inną drogę...
Na tak wiele pytań nie znam odpowiedzi...
Wybrałam..
Co mną kierowało?
Czy decyzję dawnych lat, muszą wracać?
Czy do końca życia będę odczuwać ich piętno?
Czy zawsze będę żałować?
Dlaczego?
Niewyjaśnione...
Po chwili namysłu dochodzę do wniosku...
Gdybym wtedy poszła w innym kierunku,
czy moje życie byłoby lepsze?
Jak wiele ludzi nie poznałabym?
Jak wiele mnie to nauczyło..
Ale to przykre...
Teraz wiem, że człowiek młody,
to człowiek głupi...
Z tego miejsca, pragnę przeprosić tych,
których kiedyś zraniłam...
PRZEPRASZAM
Minęło tyle lat, tyle czasu...
Tyle innych osób poznałam,
a może nawet nie chciałam...
Każdego dnia, odczuwam karę za to zło,
które kiedyś wyrządziłam...
Tak.. wierzę w karmę,
dopadła mnie...
i męczy już wiele lat...
Czy kiedyś odkupię swe winy?
Czy będę mogła poczuć się szczęśliwa??
Pytam....
A.
28 cze 2015
Cisza
Widziałam światło,
później strzał,
wydarty z czeluści mroku,
następnie białą postać,
zbliżającą się do mnie..
...zamarłam...
Patrzyłam jej w oczy,
wstrzymując oddech,
powoli szła w moją stronę.
Czułam jej mroźny wzrok,
na moim ciele,
jak przeszywa każdą jego część.
Zimny lód dotykał mnie,
wiele ostrzy raniło dłonie me,
i wbijało się głęboko tak,
że serce zamarło wnet.
Tchu złapać nie mogę,
minuty płyną,
a ja wiem że już odchodzę.
Odpływam powoli tak,
świat istnieć przestaje.
Nastała cisza,
gęsty mrok przytula mnie,
do piersi swej.
Dostrzegam osobę tą,
stoi obok i chwyta moją dłoń,
mroźna bardzo jest,
i pragnie zabrać mnie.
Spoglądam na nią,
uśmiecha się,
nie wiem czego ode mnie chce.
Powoli idę tam,
gdzie ciemność z jasnością,
w berka gra.
Stoimy razem na rozdrożu dróg,
wybrać jedną trzeba z nich,
naglę ciepło ogarnia duszę mą,
postać oddala się.
Chcę razem z nią iść,
jednak nie pozwala mi.
Zostaję sama tu,
ona odchodzi w dal.
Upadam na ziemię tą,
i wylewam cały mój żal.
Głośno krzyczę,
echo odpowiada mi,
nikogo nie ma tu,
tylko gęsta mgła,
owija mnie...
...budzę się...
A.
później strzał,
wydarty z czeluści mroku,
następnie białą postać,
zbliżającą się do mnie..
...zamarłam...
Patrzyłam jej w oczy,
wstrzymując oddech,
powoli szła w moją stronę.
Czułam jej mroźny wzrok,
na moim ciele,
jak przeszywa każdą jego część.
Zimny lód dotykał mnie,
wiele ostrzy raniło dłonie me,
i wbijało się głęboko tak,
że serce zamarło wnet.
Tchu złapać nie mogę,
minuty płyną,
a ja wiem że już odchodzę.
Odpływam powoli tak,
świat istnieć przestaje.
Nastała cisza,
gęsty mrok przytula mnie,
do piersi swej.
Dostrzegam osobę tą,
stoi obok i chwyta moją dłoń,
mroźna bardzo jest,
i pragnie zabrać mnie.
Spoglądam na nią,
uśmiecha się,
nie wiem czego ode mnie chce.
Powoli idę tam,
gdzie ciemność z jasnością,
w berka gra.
Stoimy razem na rozdrożu dróg,
wybrać jedną trzeba z nich,
naglę ciepło ogarnia duszę mą,
postać oddala się.
Chcę razem z nią iść,
jednak nie pozwala mi.
Zostaję sama tu,
ona odchodzi w dal.
Upadam na ziemię tą,
i wylewam cały mój żal.
Głośno krzyczę,
echo odpowiada mi,
nikogo nie ma tu,
tylko gęsta mgła,
owija mnie...
...budzę się...
A.
27 cze 2015
Tyle
Zamknięta cisza w pustym pokoju,
co chwilę woła płaczem żałosnym,
z nadzieją że wejdzie ktoś i uwolni ją.
Smutne są ściany, okna zamglone,
twarz tak radosna, zastygła na moment,
w tym czasie, zgasł jej płomień.
Minuty płyną, podnosi wzrok i widzi to,
co żalem oplata ją.
Wszędzie tak samo, szaro i brudno,
dookoła boleść, wielka przechadza się,
zapominając o tym że lepszy dzień,
może nadejść już dziś.
Opuszcza głowę, czas jest tak zły,
nie chce widzieć tego, co pogarsza jej sny.
W sekundę zapomina o tym,
co dni z uśmiechem witało,
lecz teraz to zabrano,
komu innemu dano.
Czarna cisza nastała,
komu innemu zagrała,
marsz zamilkł na wieki,
z czasem podniesie powieki.
Chwile tak krótko trwają,
i tak szybko mijają...
Pamiętaj, pielęgnuj każdy dzień,
bo może okazać się,
ostatnim szczęśliwym tym.
A.
co chwilę woła płaczem żałosnym,
z nadzieją że wejdzie ktoś i uwolni ją.
Smutne są ściany, okna zamglone,
twarz tak radosna, zastygła na moment,
w tym czasie, zgasł jej płomień.
Minuty płyną, podnosi wzrok i widzi to,
co żalem oplata ją.
Wszędzie tak samo, szaro i brudno,
dookoła boleść, wielka przechadza się,
zapominając o tym że lepszy dzień,
może nadejść już dziś.
Opuszcza głowę, czas jest tak zły,
nie chce widzieć tego, co pogarsza jej sny.
W sekundę zapomina o tym,
co dni z uśmiechem witało,
lecz teraz to zabrano,
komu innemu dano.
Czarna cisza nastała,
komu innemu zagrała,
marsz zamilkł na wieki,
z czasem podniesie powieki.
Chwile tak krótko trwają,
i tak szybko mijają...
Pamiętaj, pielęgnuj każdy dzień,
bo może okazać się,
ostatnim szczęśliwym tym.
A.
22 cze 2015
6 cze 2015
Dlaczego?
Zamykam oczy...odpływam...
Otwieram je...zasypiam...
Myśli dobieram...odchodzą...
Już dłużej tak żyć...nie mogą...
Chwile, momenty mijają,
dlaczego nam na to pozwalają?
Cisza nastała nagle,
i zamyka wiatr w żagle.
Samotna patrze przez okno,
widzę jak liście mokną...
Pomału zanika ziemia,
czy to już czas żeby umierać?
Wiatr czesze moje włosy,
a ja wzywam pomocy.
Uciec chcę jak najdalej,
dotrzeć tam gdzie jest wszystko doskonałe.
Odwracam głowę i widzę słońce,
jest takie ciepłe i gorące.
Dotknąć próbuję go,
może ono uleczy duszę mą.
Parzy mnie bardzo, swymi promieniami...
A ja odchodzę w drugą stronę, by szukać swych marzeń...
A.
Otwieram je...zasypiam...
Myśli dobieram...odchodzą...
Już dłużej tak żyć...nie mogą...
Chwile, momenty mijają,
dlaczego nam na to pozwalają?
Cisza nastała nagle,
i zamyka wiatr w żagle.
Samotna patrze przez okno,
widzę jak liście mokną...
Pomału zanika ziemia,
czy to już czas żeby umierać?
Wiatr czesze moje włosy,
a ja wzywam pomocy.
Uciec chcę jak najdalej,
dotrzeć tam gdzie jest wszystko doskonałe.
Odwracam głowę i widzę słońce,
jest takie ciepłe i gorące.
Dotknąć próbuję go,
może ono uleczy duszę mą.
Parzy mnie bardzo, swymi promieniami...
A ja odchodzę w drugą stronę, by szukać swych marzeń...
A.
Jak?
Samotne noce bywają ciągle,
jednak wiem że nigdy o Tobie nie zapomnę.
Cichy pokój przypomina o tym,
jak w Twych ramionach sny goniłam moje.
Puste miejsce w mym sercu zostało,
tak bardzo mnie to bolało.
Księżyc spogląda na mnie,
ale wiem że nigdy go nie znajdę.
Drzwi zamykam za sobą,
mam nadzieję że kiedyś się otworzą.
Ciche minuty płyną,
myśli me już wtedy dawno zginą.
Każdy kąt przypomina to,
co teraz okazało się że jest zło.
Szare miejsce pozostało,
i nigdy nie wygrało.
Moment odpływa ciągle,
i wiem że już na dobre.
Chwila tak krótko trwa,
i sądzę że jakiś cel w tym ma.
A.
jednak wiem że nigdy o Tobie nie zapomnę.
Cichy pokój przypomina o tym,
jak w Twych ramionach sny goniłam moje.
Puste miejsce w mym sercu zostało,
tak bardzo mnie to bolało.
Księżyc spogląda na mnie,
ale wiem że nigdy go nie znajdę.
Drzwi zamykam za sobą,
mam nadzieję że kiedyś się otworzą.
Ciche minuty płyną,
myśli me już wtedy dawno zginą.
Każdy kąt przypomina to,
co teraz okazało się że jest zło.
Szare miejsce pozostało,
i nigdy nie wygrało.
Moment odpływa ciągle,
i wiem że już na dobre.
Chwila tak krótko trwa,
i sądzę że jakiś cel w tym ma.
A.
30 maj 2015
tU.
Słyszysz jak mówi do Ciebie,
jednak nie widzisz go.
Tak wiele możesz się dowiedzieć,
zamykając oczy i wyobrażając sobie to.
Czasami bywa tak, że sił nam brak,
aby podnieść się, należy zastanowić się.
Minuty płyną, chwilę odchodzą,
lecz ta jedna zostanie tu.
Na zawsze myślisz, nie ma już Cię,
po chwili jednak zmieniasz swój cień.
Godzina wybiła, podnosisz się,
zapada mrok i znikasz wnet.
Moment ten wprawia Cię w ruch,
nie możesz stać, biegniesz już tu.
Omijasz wszystko co było złe,
tylko po to aby znowu spotkać się.
Nie możesz ustać, coś szarpię Cię,
nie widzisz niczego co chce zniszczyć mnie.
Ból wielki ogarnia ciało Twe,
w końcu wiesz co czuje codziennie przez sen.
A.
jednak nie widzisz go.
Tak wiele możesz się dowiedzieć,
zamykając oczy i wyobrażając sobie to.
Czasami bywa tak, że sił nam brak,
aby podnieść się, należy zastanowić się.
Minuty płyną, chwilę odchodzą,
lecz ta jedna zostanie tu.
Na zawsze myślisz, nie ma już Cię,
po chwili jednak zmieniasz swój cień.
Godzina wybiła, podnosisz się,
zapada mrok i znikasz wnet.
Moment ten wprawia Cię w ruch,
nie możesz stać, biegniesz już tu.
Omijasz wszystko co było złe,
tylko po to aby znowu spotkać się.
Nie możesz ustać, coś szarpię Cię,
nie widzisz niczego co chce zniszczyć mnie.
Ból wielki ogarnia ciało Twe,
w końcu wiesz co czuje codziennie przez sen.
A.
28 maj 2015
Teraz
-Słyszysz?
-Nie słyszę...
-Usłysz mój głos!...
Cisza...po chwili jęk bólu,
zamknięty w klatce.
Jak ptak szamoce się ku wyjściu,
jednak go nie znajdzie.
Moment...samotny czas,
który szuka czegoś wśród nas.
Pułapką jest dzień ten,
w którym spotykam Cię.
Zapomnę szybko go tak,
jak los połączył nas.
Zeszły się drogi dwie,
jednak teraz rozeszły się.
Dni są szare...
Chwile zapomnienia...
Marzenia wygasłe...
Myśli zabrane...
Nigdy go nie znajdę....
A.
-Nie słyszę...
-Usłysz mój głos!...
Cisza...po chwili jęk bólu,
zamknięty w klatce.
Jak ptak szamoce się ku wyjściu,
jednak go nie znajdzie.
Moment...samotny czas,
który szuka czegoś wśród nas.
Pułapką jest dzień ten,
w którym spotykam Cię.
Zapomnę szybko go tak,
jak los połączył nas.
Zeszły się drogi dwie,
jednak teraz rozeszły się.
Dni są szare...
Chwile zapomnienia...
Marzenia wygasłe...
Myśli zabrane...
Nigdy go nie znajdę....
A.
27 maj 2015
mam.
Noc nadeszła, cicho tak.
Muzyka jej, w uszach mi gra.
Powieki ciężkie, chcą iść do snu.
Lecz myśli me, skierowane są Mu.
Zamykam oczy, widzę ten czas,
jak biegniemy razem, dotykać gwiazd.
Jesteśmy szczęśliwi, uśmiechamy się,
lecz po chwili gubię Twój cień.
Chwilę przemierzam samotna tak,
by po momencie znów ujrzeć Twój blask.
Dostrzegam go, ale to nie ten czar,
który łączyć nas miał.
Serce me krwawi mocno tak,
że oblewa cały świat.
Samotna drogą muszę tą iść,
i na nowo układać swoje dni.
Widzę że Ona przy boku Twym,
to Jej teraz oddajesz swe sny.
Pamiętać nie chcę tych wspólnych chwil,
bo one niszczą i zamieniają wszystko w pył.
A.
Muzyka jej, w uszach mi gra.
Powieki ciężkie, chcą iść do snu.
Lecz myśli me, skierowane są Mu.
Zamykam oczy, widzę ten czas,
jak biegniemy razem, dotykać gwiazd.
Jesteśmy szczęśliwi, uśmiechamy się,
lecz po chwili gubię Twój cień.
Chwilę przemierzam samotna tak,
by po momencie znów ujrzeć Twój blask.
Dostrzegam go, ale to nie ten czar,
który łączyć nas miał.
Serce me krwawi mocno tak,
że oblewa cały świat.
Samotna drogą muszę tą iść,
i na nowo układać swoje dni.
Widzę że Ona przy boku Twym,
to Jej teraz oddajesz swe sny.
Pamiętać nie chcę tych wspólnych chwil,
bo one niszczą i zamieniają wszystko w pył.
A.
26 maj 2015
cO
O ścieżko moja, gdzie podążasz?
Dokąd wiedzie, droga ma?
Za którym zakrętem, wyjście znajdę?
Ile to jeszcze będzie trwać?
Noce pochmurne bywają ciągle, szczególnie ta.
Jasność z ciemnością, na zmianę trwa.
Przeszywają pokój, raz jeden raz dwa.
Zamykam oczy, chcę pędzić w snach,
lecz coś nie pozwala mi spać.
Otwieram je i widzę nieznajomą, smutną twarz.
Spogląda na mnie szarymi oczami,
jakby chciała przekazać coś.
Patrze na nią, chce powiedzieć jej,
jednak sił mi braknie by wydać głos.
Nagle spadam w otchłań, czeluść piekielną,
gdzie wszystko zimne i czarne jest.
Nie widzę nic, przecieram oczy,
i widzę postać tą.
Słyszę jej głos, woła mnie, pragnę iść za nią wnet,
próbuję podnieść się z ziemi tej, jednak coś trzyma mnie.
Wstaję i upadam, ciągle tak,
w końcu z sił opadam myśląc że los zakpił z nas.
Mówi do mnie: "PODNIEŚ SIĘ, MOŻESZ DALEJ SAMA IŚĆ!"
Chcę powiedzieć że nie dam rady wstać, czuję jak unosi mnie,
jednak po chwili opadam, bo coś ciągnie za nogę mą.
Próbuje jeszcze, wiele razy, jednak coś nie pozwala mi odejść.
Opuszcza głowę, widzę jej łzy, odchodzi powoli, zostawiając pył.
Czuję jak kamień jest rzucony w stronę mą, próbuję odepchnąć go,
jego siła jest większa niż ma, powoli opuszczam swą twarz, kolejny już raz.
Naglę budzę się, oddech złapać chcę,
nie wiem czy to na prawdę działo się.
A.
Dokąd wiedzie, droga ma?
Za którym zakrętem, wyjście znajdę?
Ile to jeszcze będzie trwać?
Noce pochmurne bywają ciągle, szczególnie ta.
Jasność z ciemnością, na zmianę trwa.
Przeszywają pokój, raz jeden raz dwa.
Zamykam oczy, chcę pędzić w snach,
lecz coś nie pozwala mi spać.
Otwieram je i widzę nieznajomą, smutną twarz.
Spogląda na mnie szarymi oczami,
jakby chciała przekazać coś.
Patrze na nią, chce powiedzieć jej,
jednak sił mi braknie by wydać głos.
Nagle spadam w otchłań, czeluść piekielną,
gdzie wszystko zimne i czarne jest.
Nie widzę nic, przecieram oczy,
i widzę postać tą.
Słyszę jej głos, woła mnie, pragnę iść za nią wnet,
próbuję podnieść się z ziemi tej, jednak coś trzyma mnie.
Wstaję i upadam, ciągle tak,
w końcu z sił opadam myśląc że los zakpił z nas.
Mówi do mnie: "PODNIEŚ SIĘ, MOŻESZ DALEJ SAMA IŚĆ!"
Chcę powiedzieć że nie dam rady wstać, czuję jak unosi mnie,
jednak po chwili opadam, bo coś ciągnie za nogę mą.
Próbuje jeszcze, wiele razy, jednak coś nie pozwala mi odejść.
Opuszcza głowę, widzę jej łzy, odchodzi powoli, zostawiając pył.
Czuję jak kamień jest rzucony w stronę mą, próbuję odepchnąć go,
jego siła jest większa niż ma, powoli opuszczam swą twarz, kolejny już raz.
Naglę budzę się, oddech złapać chcę,
nie wiem czy to na prawdę działo się.
A.
25 maj 2015
i.
Zamykam oczy,
i jestem tam,
gdzie światło,
dotyka mnie,
swymi promieniami.
Tak cudownie jest,
jak pomyślę, że
to dłonie Twoje ciepłe.
Za moment wiatr,
zrywa się,
i zabiera Cię,
Odnaleźć próbuję drogę,
do ramion Twych,
lecz powiew ten,
odpycha mnie.
Po chwili deszcz,
spada na twarz mą,
i już w ogóle nie widzę Cię.
Krzyczę tak głośno,
by odnaleźć szlak,
do serca Twego znów.
Ciszę słyszę tylko wokoło,
wicher smaga ciało me,
tak zimno jest,
pod wodą tą,
oddech chcę złapać wnet.
A.
i jestem tam,
gdzie światło,
dotyka mnie,
swymi promieniami.
Tak cudownie jest,
jak pomyślę, że
to dłonie Twoje ciepłe.
Za moment wiatr,
zrywa się,
i zabiera Cię,
Odnaleźć próbuję drogę,
do ramion Twych,
lecz powiew ten,
odpycha mnie.
Po chwili deszcz,
spada na twarz mą,
i już w ogóle nie widzę Cię.
Krzyczę tak głośno,
by odnaleźć szlak,
do serca Twego znów.
Ciszę słyszę tylko wokoło,
wicher smaga ciało me,
tak zimno jest,
pod wodą tą,
oddech chcę złapać wnet.
A.
24 maj 2015
Tak.
Upadam i wstaję,
każdego dnia...
Sekundy biegną,
nieubłaganie zabierając,
czas...
Chwile zapomniane,
nie powrócą nigdy,
już...
Każdy raz zamykam twarz,
w dłoniach swych,
by zwalczyć ból...
Los zawraca drogę mą,
lecz wiem że popełnia błąd.
Pragę iść, daleko stąd,
żeby móc spotkać Go.
Oddychać Nim,
chcę mocno tak,
żeby świat odkrył,
co chce dać Nam.
Tak cicho łkam,
po kątach dnia.
Zapominając..
A.
każdego dnia...
Sekundy biegną,
nieubłaganie zabierając,
czas...
Chwile zapomniane,
nie powrócą nigdy,
już...
Każdy raz zamykam twarz,
w dłoniach swych,
by zwalczyć ból...
Los zawraca drogę mą,
lecz wiem że popełnia błąd.
Pragę iść, daleko stąd,
żeby móc spotkać Go.
Oddychać Nim,
chcę mocno tak,
żeby świat odkrył,
co chce dać Nam.
Tak cicho łkam,
po kątach dnia.
Zapominając..
A.
Nagle
Zapominając o szczęściu,
przełamuje kolejną barierę.
Jak trudno jest powitać nowy dzień,
ze łzą na policzku.
Kolejny dzień,
kolejny stracony dzień,
kolejny dzień bez Ciebie.
Odliczając czas kiedy było dobrze,
wracając do przeszłości.
To już nigdy nie wróci,
każdy dzień już będzie taki sam.
Smutne dni nadeszły,
i nie odejdą nigdy już.
Zimny pokój,
przypomina mi o Tobie.
Przez kolejną łzę,
czuję jak odchodzi część mnie.
Ta część, której nikt nie odkrył.
A.
przełamuje kolejną barierę.
Jak trudno jest powitać nowy dzień,
ze łzą na policzku.
Kolejny dzień,
kolejny stracony dzień,
kolejny dzień bez Ciebie.
Odliczając czas kiedy było dobrze,
wracając do przeszłości.
To już nigdy nie wróci,
każdy dzień już będzie taki sam.
Smutne dni nadeszły,
i nie odejdą nigdy już.
Zimny pokój,
przypomina mi o Tobie.
Przez kolejną łzę,
czuję jak odchodzi część mnie.
Ta część, której nikt nie odkrył.
A.
23 maj 2015
Zaistniał
Dzień...
Dzień taki jak ten,
w którym poznałam Cię.
Zimny, smutny dzień...
Może już wtedy wiedział że,
odejdziesz wnet.
Zapomnisz, o tym co,
było w nas...
Wiatr czuję we włosach mych,
dotyka ich jak dłonie Twe,
podczas tych dobrych dni.
Los szansę dał,
lecz nikt nie docenił,
co czas proponował nam.
Drogi rozeszły się,
przemierzać muszę je,
w jednej osobie.
Zamykam oczy,
widzę Cię,
jak uśmiechasz się.
Zapewniasz, dobrze będzie gdy,
będziemy razem iść,
dlaczego teraz sama zostałam w tym?...
A.
Dzień taki jak ten,
w którym poznałam Cię.
Zimny, smutny dzień...
Może już wtedy wiedział że,
odejdziesz wnet.
Zapomnisz, o tym co,
było w nas...
Wiatr czuję we włosach mych,
dotyka ich jak dłonie Twe,
podczas tych dobrych dni.
Los szansę dał,
lecz nikt nie docenił,
co czas proponował nam.
Drogi rozeszły się,
przemierzać muszę je,
w jednej osobie.
Zamykam oczy,
widzę Cię,
jak uśmiechasz się.
Zapewniasz, dobrze będzie gdy,
będziemy razem iść,
dlaczego teraz sama zostałam w tym?...
A.
22 maj 2015
seN
Noc to taki czas, gdzie jesteśmy sami,
sami ze sobą,
sami ze swoimi myślami,
sami w pustym pokoju,
sami...
...po prostu sami.
Nikt nie wie co dzieje się za ścianą,
gdy w mroku ocieramy kolejną łzę,
zastanawiając się "dlaczego".
Tak wiele trudnych spraw mieści się wtedy w głowie,
tak wiele niewypowiedzianych słów ciśnie się na usta,
tak wiele pytań, na które nie znasz odpowiedzi.
Próbujesz krzyczeć, lecz nikt Cię nie słucha,
a dookoła cisza, oplata Cię swoim ramieniem,
i jak kostucha zabiera Ci duszę.
Błądzisz we wspomnieniach, które nigdy nie wrócą,
cofasz się w teraźniejszości, która jest okrutna,
nie widzisz przyszłości, która nigdy nie nadejdzie.
Wszystko jest ciemne,
wszystko jest zimne,
wszystko jest...
...po prostu jest.
A.
sami ze sobą,
sami ze swoimi myślami,
sami w pustym pokoju,
sami...
...po prostu sami.
Nikt nie wie co dzieje się za ścianą,
gdy w mroku ocieramy kolejną łzę,
zastanawiając się "dlaczego".
Tak wiele trudnych spraw mieści się wtedy w głowie,
tak wiele niewypowiedzianych słów ciśnie się na usta,
tak wiele pytań, na które nie znasz odpowiedzi.
Próbujesz krzyczeć, lecz nikt Cię nie słucha,
a dookoła cisza, oplata Cię swoim ramieniem,
i jak kostucha zabiera Ci duszę.
Błądzisz we wspomnieniach, które nigdy nie wrócą,
cofasz się w teraźniejszości, która jest okrutna,
nie widzisz przyszłości, która nigdy nie nadejdzie.
Wszystko jest ciemne,
wszystko jest zimne,
wszystko jest...
...po prostu jest.
A.
Dawno dawno temu....
...a może wcale nie tak dawno,
Czuć Twój oddech na swoim ciele,
tak piękne to jest doznanie,
zabrane...
wyrwane i nie oddane.
Zapomniane chwile, wymazane,
przez to co złe było nam dane.
Ciemna chmura przeszywa moje ciało,
które kurzem pokryte,
stoi w ciemnym pokoju wspomnień.
Zapomnieć ciężko jest tak bardzo,
o tym co dzień wypełniało każdy,
udawać...
A.
Czuć Twój oddech na swoim ciele,
tak piękne to jest doznanie,
zabrane...
wyrwane i nie oddane.
Zapomniane chwile, wymazane,
przez to co złe było nam dane.
Ciemna chmura przeszywa moje ciało,
które kurzem pokryte,
stoi w ciemnym pokoju wspomnień.
Zapomnieć ciężko jest tak bardzo,
o tym co dzień wypełniało każdy,
udawać...
A.
Dawno temu...
To był piękny dzień, który jednak szybko okazał się snem.
Wybudził ze snu i zabrał wszystko co miało sens.
Wybudził ze snu i zabrał wszystko co miało sens.
Teraz nie ma nic, a w pustych ścianach słyszę ból.
Podążam tam, gdzie nie ma już nic.
Podążam tam, gdzie nie ma już nic.
A.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
